› IMPREZY
› INSTYTUCJE
› ARTYKUŁY
A1 _ MAZURY DUZY

galeria zdjęć

wszystkie ›

Wybierz miejsce na amfiteatr w Elblągu

 

 

Premierowa książka elbląskiego pisarza. Czy będzie hitem? Poznajcie „Oazę” Adriana Gołębiewskiego

› wywiady ponad rok temu    25.09.2019
Marcin Mongiałło
komentarzy 0 ocen 2 / 100%
A A A
Premierowa książka elbląskiego pisarza. Czy będzie hitem?  Poznajcie „Oazę” Adriana Gołębiewskiego

Adrian Gołębiewski ma 20 lat i jest jednym z najmłodszych elbląskich pisarzy, a prawdopodobnie najmłodszym, któremu udało się wydać książkę. Ukończył Zespół Szkół Ekonomicznych i Ogólnokształcących (technik organizacji reklamy z innowacją reklamy wizualnej). 12 czerwca tego roku odbyła się premiera jego pierwszej powieści pod tytułem „Oaza”. 

Czy właśnie tak będzie wyglądał idealny świat?

 

Wyobraź sobie miejsce, w którym zakazane jest czytanie książek, oglądanie telewizji czy zdobywanie wiedzy. Miejsce, którego nie można opuścić. Pomyśl o społeczeństwie podzielonym na grupy społeczne, które tworzą prostą hierarchię – jest w niej miejsce dla niewolników, ludzi pozornie wolnych oraz kontrolującej każdy ruch władzy. Tak właśnie zorganizowana jest Oaza – miasto, które miało być wolnym od grzechu rajem dla nowego pokolenia.

 

Do czego może doprowadzić obsesja władzy? Czy grupie kilku zdeterminowanych ludzi uda się zburzyć ład pozornie idealnego świata, w którym przyszło im żyć? I czy w takiej rzeczywistości jest jeszcze miejsce na miłość?

– to opis wydawcy. 

Przyznacie chyba, że jest dość intrygujący. Mając na miejscu artystę (Adrian Gołębiewski na co dzień mieszka w Elblągu) postanowiliśmy z nim porozmawiać i dowiedzieć się czegoś więcej o jego najnowszej książce, jak i zasięgnąć informacji na temat trudności, z jakimi stykają się młodzi twórcy. 

Marcin Mongiałło: Twoja ostatnia książka – „Oaza” – objętościowo nie jest zbyt duża, a porusza taką ciekawą, interesującą kwestię – miałem bowiem okazję między innymi zapoznać się ze wstępem. Czy to jest pierwsza część większej całości?

Adrian Gołębiewski: To jest pierwsza część. Jej kontynuację planuję na początek 2020 roku. Pierwsza część „Oazy” jest tak krótka, gdyż nie chciałem pisać za wiele. Pragnąłem wprowadzić czytelników w moją koncepcję i zobaczyć, czy im się to spodoba. Książka nie należy do najłatwiejszych. Tematyka też jest dość skomplikowana, ponieważ już od pierwszej strony dzieje się dużo.

Skąd się wziął u Ciebie pomysł na książkę i taką, a nie inną tematykę?

Zawsze zastanawiałem się, skąd u ludzi tyle nienawiści. Wiedziałem od małego, że na tym świecie jest wiele zła i cierpienia, ale nigdy nie mogłem pogodzić się z myślą, że w zasadzie to całe zło tworzymy my. Oaza nie wzięła się znikąd, opisuje nietolerancyjny, pozbawiony uczuć i zrozumienia kraj, który stworzyli ludzie tylko po to, żeby poczuć się wyjątkowo i lepiej od pozostałych.

Założyciele Oazy to ludzie „wierzący”. Użyłem tutaj cudzysłowu, ponieważ tak naprawdę ta grupa nie ma nic wspólnego z Bogiem. Jej członkowie zasłaniają się wiarą w każdej sytuacji, która jest brutalna lub podła, tylko dlatego żeby zamydlić oczy ludziom, twierdząc, że tak chciał Bóg, utrzymując, że to ludzie są winni kolejnym egzekucjom, nie oni.

Czytam dużo informacji, nie biorę wszystkich za wiarygodne źródło. Zwróciłem uwagę, że jeśli się przyjrzymy, to zauważymy, że tych dobrych jest o wiele mniej, niż tych złych. Codziennie czytamy, słyszymy w jakim to okrutnym świecie żyjemy. Oczywiście nikt się nie przyznaje, że częściowo sam przyczynił się do tego. Łatwiej jest zrzucić winę na kogoś innego. Oaza to tak naprawdę skupienie się na tym, co robimy źle, próba dążenia do tego, żebyśmy przestali szerzyć powszechny hejt.

Co jest w tej książce wyjątkowego?

Zależy, co rozumiemy pod słowem  „wyjątkowe”. Dla mnie cała książka jest wyjątkowa. Opisuje ona brak wolności słowa, homofobię, brak tolerancji; jest w dużej mierze o polityce, ale nie o takiej polityce, którą widzimy na co dzień, lecz o polityce, którą właściwie wymyśliłem sam.

Miasto, które było kiedyś Elblągiem nazywa się teraz Oazą, ponieważ z powodu katastrofy ocalało tylko to miasto oraz Poznań. Poznań jest bezpiecznym miastem, gdzie nie ma żadnych rygorów, natomiast władzę w Oazie przejęły osoby, które nie powinny mieć nic wspólnego z jej sprawowaniem. Są one bardzo natchnione pod względem religijnym – uważają, że wszystkie katastrofy, które miały miejsce w Polsce, są spowodowane tym, że Bóg nas zostawił oraz jego gniewem. Poznań za to patrzy na te sprawy w zupełnie inny sposób. Postrzega te katastrofy jako zdarzenia, na które nie mieliśmy żadnego wpływu; stało sie tak a nie inaczej, a teraz trzeba odbudować państwo. 

W "Oazie" jest dwóch głównych bohaterów. Są nimi Natalia i Adalbert. Ten drugi jest czarnym charakterem, który odziedziczył władzę w mieście po swoim ojcu i wprowadza jeszcze gorsze rygory w mieście, jakie była za panowania jego ojca. 

Totalitaryzm w Polsce jest na wyciągnięcie ręki. Ludzie są obserwowani na każdym kroku. W pewnym aspekcie to też dobrze. Chociaż trochę utrzymuje to nas w pewnej harmonii. Książka nawiązuje do wielu aspektów. Brak wolności słowa i coraz większa inwigilacja w „Oazie” są dla ludzi codziennością. Pierwsza część powieści jest wprowadzeniem świata, który stworzyłem. Nie chciałem za bardzo zmęczyć czytelnika. to, co najgorsze a zarazem najlepsze, zostawiłem na dwie kolejne części. 

Na czymś się wzorowałeś? Czy twórczość w tym przypadku wypływa z wnętrza?

Jeśli chodzi o inspirację, to wzorowałem się na tym, co działo się w danym dniu. Nie widać tego w książce, ale kiedy czytam swoją książkę, to od razu wiem, co działo się w danym dniu, bo pisząc w pewien sposób wyładowywałem swoją agresję. Jest tam wiele wątków, które można by  połączyć z całym moim życiorysem – od mojego poczęcia do teraz, ale nie jest to tak bardzo zauważalne dla wszystkich.  

Czy w powieści natrafimy jakieś odniesienia do Elbląga, do miejsc w naszym mieście?

Pierwsza część skupia się tylko na Elblągu. To właśnie tutaj dzieje się cała akcja. Najwięcej odniesień jest do samej starówki, do Grunwaldzkiej, do ulicy Browarnej – tam, gdzie mieszka Adalbert – ale nazwy ulic są zmienione. Jedynie opisy powodują, że możemy domyśleć się o, która ulicę chodzi. Ogólnie całe miasto jest w ruinach i nawet sama okładka mówi o tym, że ta książka jest postapokaliptyczna. Na pewno, jeżeli Czytelnik przeczyta książkę, to z łatwością znajdzie fragmenty, które opisują stare Miasto. Przykładowo Adalbert przechadza się przez park, który leży w sąsiedztwie starówki i ma widok na stare kamieniczki przy obecnej ul. Kowalskiej. Elbląg pokazany w powieści jest jedną wielką ruiną. Odbudowanych zostało jedynie kilka centralnych punktów, w których są przetrzymywani niewolnicy oraz ludzie, którym została częściowo odebrana wolność.

Jaką literaturę sobie cenisz? Których autorów uważasz za wyjątkowo ważnych?

Lubię Johna Greena. Uważam, że jest świetnym pisarzem, pisze świetne dramaty, jak również komedie. Jeżeli chodzi o thrillery, to bardzo lubię Paulę Hawkins, którą uważam za moją mentorkę życiową. Wydała zaledwie kilka książek, ale wszystkie są wspaniałe. Tytuły  „Dziewczyna z pociągu” oraz " „Zapisane w wodzie” uważam za bardzo ważne. Oczywiście muszę też koniecznie wymienić J.K. Rowling i jej serię książek poświęonych postaci Harry'ego Pottera. Uwielbiam też całą trylogię „Władca pierścieni” Tolkiena. Bardzo mnie urzekła informacja, że autor pisząc swoją powieść inspirował się drugą wojną światową – przykładowo tymi wszystkimi czołgami, które w jego książkach były smokami, sam zaś Sauron, był złowieszczą postacią nawiązującą do cech i zachowań Hitlera. Tolkien stworzył cały fantastyczny świat – całą planetę: miasta, państwa. Wielki szacunek dla tego twórcy, który potrafił na to wszystko spojrzeć z zupełnie innej perspektywy. Nawet tworząc koniec powieści, dał wyraz temu, jak według niego powinna zakończyć się druga wojna światowa. 

Czy Twoje zainteresowanie pisaniem jest czymś nowym, czy też pojawiło się już w dzieciństwie?

Tak naprawdę pomysł na pierwszą książkę przyszedł mi do głowy, kiedy miałem 15 lat. Później przestałem ja pisać; była kolejna i kolejna... Kiedy miałem około 18 lat w mojej głowie zaczął się tworzyć zarys powieści, której pierwsza część została już opublikowana pod nazwą „Oaza”.

Powieść ta miała z samego początku wyglądać zupełnie inaczej. Miałem na nią wiele pomysłów. Na początku chciałem, aby Adalbert był dobry i żeby ratował całe miasto. Później chciałem, żeby zarówno on, jak i jego rodzice – mając władzę – ratowali miasto, podczas gdy inni się na to nie zgadzali. Później uznałem, że dobrym pomysłem będzie, jeśli Adalbert zostanie sam w mieście i jego rodzice nie będą mieli w tym zbyt dużego udziału....

W wieku około 18 lat zacząłem pisać „Oazę”, którą ukończyłem mając lat 19. Później wysłałem rękopis do wielu wydawnictw. Dwa z nich zgodziły się na współpracę. Wybrałem jedno z nich. Czekałem pół roku na wydanie książki i oto jest.

W jakim kierunku chciałbyś się rozwijać jako pisarz? Mam na myśli gatunek literacki, ale także tematykę. Gdzie wybierasz się na studia i co zamierzasz studiować?

Nie mam wyznaczonego kierunku. Aktualnie piszę kontynuację "Oazy", horror i dramat. Nie chcę skupiać się na jednym gatunku. Jeśli chodzi o tematykę, to staram się poruszać różne aspekty, zarówno dobre, jak i te złe. 

Jeśli jesteś młodym twórcą i masz jakiś pomysł, jakiś talent. Czy to jest trudne, żeby się przebić, żeby znaleźć wydawcę?

Jest to bardzo trudne, gdyż wydawnictwa, do których wysyłamy prośby, nie patrzą przychylnym okiem na artystów, którzy dopiero zaczynają, chcą się wybić. Nawet, jeśli się już zgodzą na współpracę, to nie nie robią tego z pełnym zaangażowaniem, nie wkładają w promocję całego serca, ponieważ nie są pewni ostatecznego wyniku, sprzedaży. To jest zrozumiałe, gdyż nie można zakładać, że coś się sprzeda, nie mając pewności, że coś się sprzedaje. Trudno jest w ogóle znaleźć wydawcę i dlatego cieszę się, że moje wydawnictwo dało mi taką szansę, żeby zaistnieć i życzę wszystkim, którzy piszą w tech chwili swoją pierwszą książkę, żeby też taką szansę otrzymali, gdyż jest to niezwykła przygoda. Moje wydawnictwo Novae Res bardzo mi pomogło, kontakt z nimi był wspaniały. Kiedy szukałem jakichś informacji, to zawsze je otrzymywałem. Zrobili mi także świetną promocję. Gdyby nie oni, nie miałbym szansy na wybicie się.

Jest to więc dopiero początek drogi?

Tak jak mówiłem „Oaza” nie skończy się na pierwszej części. Planuję kolejne dwie i mam nadzieję, że wydam je nakładem Novae Res, gdyż uważam, że jest to wydawnictwo godne polecenia. 

Dziękuję bardzo za rozmowę i gratuluję pierwszej powieści. 

Rozmawiał: Marcin Mongiałło

„Oaza” – recenzje / możliwość zakupu książki

Profile Adriana Gołebiewskiego znajdziecie na Facebooku:

„Oaza”

Adrian Gołębiewski – fanpage

dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 5

  • 3
    ZADOWOLONY
  • 1
    ZASKOCZONY
  • 0
    POINFORMOWANY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    SMUTNY
  • 0
    WKURZONY
  • 1
    BRAK SŁÓW
Komentarze (0)

Multiplatforma internetowa elblag.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

dodaj komentarzbądź pierwszy!
Warmia i Mazury regionem zjednoczonej Europy Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego
Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007-2013.